Mikołaj Sutjagin wymyślił pierestrojkę. Zbudował też arkę dla Słowian. Grupa moskiewskich intelektualistów dobrowolnie podjęła decyzję o zejściu do sieci kanałów. W rosyjskiej Cerkwi egzorcyzmy są odprawiane publicznie. Jezus mieszka na Syberii. Wysłuchawszy takich rewelacji, spodziewasz się książki o sensacyjnej treści, nagłych zwrotów akcji i obszernych wyjaśnień. Czytelniku, aleś ty naiwny.
Zbiór zindywidualizowanych światów
Cztery reportaże - "Pamiętnik znaleziony w kanale", "Moja satanistyczna edukacja", "Dziwne marzenie Siergieja Toropa", "Wieża na wierzchołku świata" - składają się na tę opowieść. Daniel Kalder podróżuje po Rosji (i nie tylko - w pewnym momencie ciekawość zawiedzie go na Ukrainę) w poszukiwaniu budowniczych alternatywnych rzeczywistości. Dowodu na to, że można wyjść poza granice społeczeństwa, całkowicie podporządkować życie pasji (obsesji, jak nazwałoby ją wielu), pozostając zarazem szczęśliwym. Najpierw poznaje Wadima Michajłowa, czterdziestoletniego mężczyznę. Wadim jest diggersem: penetruje szyby wentylacyjne i kanalizacyjne. Łączy go silny związek z matką. Ma włosy gładko zaczesane w kucyk. Jak Steven Seagal, którego zdjęcie znajduje się w jego mieszkaniu. Po długich negocjacjach, prowadzonych za pośrednictwem Tatiany (księgowa, chciałaby dostrzec kontur transcendencji), zgadza się przedstawić imponujący szereg zdarzeń związanych z podziemnym światem. Mówi o tajemnej sieci tuneli łączącej kontynenty, o potworze z głębin, o środowisku diggersów, o tym, jak odmówił współpracy sławnym organizacjom. Tę (czy w pełni świadomą?) sublimację codzienności widać również w trakcie wizyty w kanałach. Czytelnik zostaje wówczas świadkiem niezwykłej sceny: kiedy Daniel wraz z towarzyszącym mu fotografem Dmitrijem (wyglądem przypomina on brodatego niedźwiedzia) wypatruje ciekawych materiałów do artykułu, Wadim, zanurzony po pas pośrodku Neglinki, zaczyna wzywać Duchy Podziemia.
Zbiór rozczarowań
Żadnej epickiej diggeriady, zamiast niej - tak gorzka, jak i nietuzinkowa historia Wadima. Zasłyszane plotki o podziemnej społeczności artystów nie znalazły potwierdzenia w rzeczywistości. Spotkania z kolejnym budowniczym, Eduardem, także przynoszą pewnego rodzaju zawód. Eduard bez skrępowania opowiada o swojej misji nakręcenia filmu o demonach, aby ostrzec przed nimi wierzących. Mówi o niej prawie każdemu: Danielowi, dziewczynom na pierwszych randkach. Wysoki, ma prawie dwa metry wzrostu. Charakteryzuje się afektowanym akcentem wychowanka szkoły prywatnej. Skończył studia prawnicze. Któregoś dnia przyjaciel zaprosił go, żeby wziął udział w egzorcyzmach w pobliskiej świątyni. Ujrzany tam mężczyzna, mówiący nieludzkim - niskim i gardłowym - głosem, wyznaczył nowy cel w jego życiu. Eduard uważa opętanie za problem, wobec którego nie można nie zająć stanowiska. Chcąc zebrać materiały do filmu, wyrusza z Kalderem w donkiszotowską podróż. Nie tylko towarzysz nie spełnia oczekiwań (Eduard - na przykład - zapomina o bilecie na pociąg, a winą za wynikające z tego opóźnienia obarcza złe moce), ale i same egzorcyzmy. Większość zgłaszających się stanowią kobiety dotknięte nieszczęściem. Ojciec Grigorij (jeden z pełniących obowiązki egzorcysty, ojciec czternaściorga dzieci, lubi muzykę ludową i chóry gregoriańskie) zdaje sobie sprawę z sytuacji, nic dziwnego zatem, że lekko sarkastycznie uśmiecha się, wysłuchując obaw Eduarda.
Zbiór przygód Daniela
Zapomnijmy jednak o rozczarowaniach. Autor przeżywa bowiem niezliczone przygody. Stale obecny w swoich tekstach, posiada ogromną skłonność do dygresji. Ironizuje, przeklina (co stanowi pewne utrudnienie w moim przypadku; kwestia indywidualnych preferencji), czasem ocenia. Każde spotkanie z budowniczym jest zarazem spotkaniem z samym autorem. Czytelnik poznaje jego rosyjskich przyjaciół. Ot, choćby takiego Siemiona. Razem - Daniel i Siemion - wyruszają na umówioną wizytę u syberyjskiego Mesjasza, założyciela wspólnoty wissarionitów. Nie zawsze był Wissarionem. Kiedyś nazywał się Siergiej Topor, pracował w drogówce. We wczesnych latach dziewięćdziesiątych odkrył swoje powołanie. Cztery tysiące wyznawców zamieszkuje dzisiaj wsie ulokowane wokół jego domu na wzgórzu. Chętnie nadają ulicom romantyczne nazwy: Kapryśnych Gór albo Czułych Snów. Niestety, społeczność wissarionitów nie ustrzegła się sprzeczności. Z jednej strony wychwalają życie w zgodzie z naturą, unikają agresji, z drugiej natomiast - ostrzegają przed destrukcyjnym żydowskim planem finansowym. Mówią, że mężczyzna powinien mieć jedną towarzyszkę, dbać o rodzinę, ale Wissarion (czyżby przysługiwały mu inne prawa niż te, które sam stworzył?) otwarcie prezentuje Zofię, swoją drugą żonę, młodą dziewczynę o kocich oczach.
Zbiór scen z życia reportażysty
Znamy już historię Wadima, Eduarda i Wissariona. Co dalej? Kalder odkrywa przed czytelnikiem żmudny proces zdobywania materiałów, które posłużą za temat kolejnych reportaży. Nieustanne oczekiwanie. Negocjacje. Uśmiech losu. Można wręcz odnieść wrażenie, że teksty są w stanie surowym, niepoddane jakiejkolwiek obróbce - tyle w nich (na pozór) zbędnych informacji. Inspiracją do poszukiwań okazuje się czasem artykuł w brukowej gazecie. Bywa i tak, że bohater zjawia się i proponuje współpracę, jak to było z Eduardem. Kto następny? Grabojow? E, nie. Trzeba nam prawdziwego budowniczego. Mikołaj Sutjagin, rdzenny mieszkaniec Archangielska, skonstruował niezwykle wysoką (trzynaście pięter) wieżę z drewna. Ludzie lekceważą ów bastion i samego Sutjagina. Wieża została zatem jego domem. Dziwnym teleskopem, przez który patrzy na świat.
Daniel Kalder, Dziwne teleskopy, s. 512, Czarne, Wołowiec 2010
Daniel Kalder, Dziwne teleskopy, s. 512, Czarne, Wołowiec 2010