Bies by się uśmiał

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o pewnej dziewczynce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o pewnej dziewczynce. Pokaż wszystkie posty

Nudzą się tylko na jawie

To nie jest opowieść o dorastaniu – Harriet nie lubi książek, w których dzieci dorastają i, zakochawszy się, porzucają przygody dla jakiejś nudnej ukochanej[1]. Zamiast nich czyta Wyspę skarbów, a potem, w basenie, udaje rozbitka. Straszy rówieśników czarnym znakiem, niekiedy nawet wszczyna bójki. Gdy ma kłopoty, podrabia pismo nauczycieli. Pływa, przeklina i łobuzuje, aż wreszcie, owładnięta tęsknotą do wielkich czynów, postanawia rozwikłać rodzinną zagadkę.


W Krainie Czarów dzieci nie grymaszą

Nigdy nie lekceważ czegoś, co jest pomarańczowe: ani marmolady, ani tablicy informacyjnej. Nie zamykaj oczu, ujrzawszy dziewczynkę w dyniowej sukience. Nie mrugaj. Inne kolory płowieją, ale morelowe łakomstwo trwa wiecznie (przegrywa z nim nawet wschodzące słońce). Jesienią, kiedy głód się nasila, kapitulują liście. Między drzewami rozbrzmiewa marchewkowy śmiech, dziecięcy i zdradliwy. Nie łudź się, w Krainie Czarów serca więdną jak kwiaty.


Kat i Małgosia

Wiesz, co się dzieje z niegrzecznymi dziewczynkami, które nie słuchają dorosłych? Gubią się w ciemnym lesie i płaczą. A potem, zasnąwszy pod kwitnącą fasolą, tracą rozum. Idą tam, gdzie kruki wydziobują oczy, albo nadgryzają cukrowe okiennice. Jedzą, aż im się uszy trzęsą. Rankiem wraca czarownica i historia dobiega końca. Niegrzeczne dziewczynki krzyczą, ale żadna wróżka nie nadlatuje. Myślisz, że uciekną? Bądź grzeczna, to wszystko się ułoży.


dziewczynka, która miała pomysł

Była sobie kiedyś pomysłowa mała dziewczynka, a jej mama bardzo ją lubiła... Tymi słowami rozpocznę historię Tove Jansson, bo - zdaniem pisarki - każda dobra historia powinna zaczynać się w ten sposób. Dalszy ciąg nie ma znaczenia.

Córka rzeźbiarza

Tove (1914-2001), znana głównie jako autorka serii o Muminkach, urodziła się w rodzinie artystów. Ojciec, Viktor Jansson, był rzeźbiarzem, matka, Signe Hammarsten-Jansson, ilustrowała powieści. Wychowane w twórczej atmosferze dzieci również poświęciły swoje życie sztuce: Tove została malarką i pisarką, Per Olov fotografem, Lars z kolei - rysownikiem. Warto zauważyć, że rodzeństwo często współpracowało, wspierając się nawzajem.

Zbiór ten zawiera dziewiętnaście autobiograficznych opowiadań napisanych w pierwszej osobie z perspektywy dziecka. Mała Tove uwielbia swoich rodziców. Porównuje mamę do królowych oglądanych na obrazkach, docenia też jej ciężką pracę. Tatuś, kiedy się złości, rzuca w nie gliną, kiedy zaś jest w dobrym humorze, gra na bałałajce i wyprawia uczty, w trakcie których wszystko może się zdarzyć. Kolejne opowieści odkrywają przed czytelnikiem niecodzienne tradycje rodzinne. Przykładowo, na Boże Narodzenie bohaterowie wylepiają z gliny święty krajobraz, stajenkę wraz z mieszkańcami.

Śledząc przygody błyskotliwej dziewczynki, poznajemy zasady życia na morzu. Łodzie, zauważa Tove, to poważna sprawa. Ten, kto wybiera się w podróż morską, powinien najpierw czegoś się dowiedzieć. Jak się mierzy poziom wody, ocenia siłę wiatru, jakie są zwiastuny sztormu - na statku trzeba pilnować wielu rzeczy. Lepiej zapomnijcie o motorze, bo potrafi się psuć, zamiast tego nauczcie się porządnie wiosłować. I zapamiętajcie, by nigdy nie brać towaru wyciągniętego z morza przez kogoś innego. Dwa kamienie leżące na wierzchu oznaczają, że ma on już właściciela. 

Córka Boga

Szopa, w której tatuś urządził sobie pracownię, należy do sfery sacrum. Chodzi się w niej na palcach i nie wolno niczego dotykać. Okien się nie myje, dają bowiem szczególnie piękne światło. Praca rzeźbiarza jest święta: odlewanie przywołuje na myśl uroczystą ceremonię, a rzeźby powstałe w tym akcie stworzenia otacza się czcią i szacunkiem. Gipsowe postacie nie różnią się zbytnio od ludzi, bywają smutne, przerażone i samotne.

W oczach dziewczynki dorośli często przybierają nieziemską postać. Dziadek, noszący dużą, czarną brodę i przechadzający się po swoim rajskim ogrodzie, bardzo przypomina Boga. Wszystko, co sadzi, zapuszcza korzenie, aby później rosnąć bez końca. Tove wraz z Karin, drugą wnuczką, bawią się na łące w izraelskie dzieci. Ciągle są nieposłuszne, bo dziadek lubi przebaczać grzesznikom. Rywalizując o jego względy, składają ofiary z jagód. Kiedy to Karin pierwsza otrzymuje znak od Boga, zazdrosna Tove natychmiast robi złotego cielca w zacienionej altanie będącej zarazem miejscem pogańskim.

Jak łatwo przemienić przedmiot codziennego użytku albo element krajobrazu w rzecz świętą! Połóżmy tylko zapaloną latarkę w grocie lodowej, upodobniając ją do żłobka betlejemskiego, wsłuchajmy się w brzęczenie pszczół i trzmieli, a usłyszymy cichą muzykę organową. Poznawszy opowieści mamy o Mojżeszu w sitowiu, o Ewie i wężu, dziewczynka nazywa łąkę Edenem, pęknięcie ulubionego kamienia końcem świata, drzewo do włażenia natomiast - drabiną Jakubową.

Córka natury

Owca, mewa, piękne i dzikie koty, wrona, wiewiórki, psotna małpa, dziewiętnaście kanarków, szczur w skrzynce - ojciec bohaterki kocha zwierzęta, a ma ich tyle, że trudno się wszystkich doliczyć. Kiedy pewnego dnia nietoperz wpełza mu pod kurtkę i zasypia, mężczyzna stoi bez ruchu, aż robi się ciemno. Ptaki przylatują na jego zawołanie, małpa imieniem Poppolino przegląda z nim gazetę. Ta miłość okazuje się zaraźliwa: Tove biegnie na pomoc każdej mewie, a po śmierci wrony układa wiersz pogrzebowy. 

Cała rodzina żyje w zgodzie z naturą. Dziewczynka nie tylko poucza przyjaciela, że ryby i drzewa cierpią tak samo jak ludzie, kwiaty zaś krzyczą, gdy się je zrywa, ale też sama staje się częścią przyrody. Idąc przez niekończące się sitowie, wydłuża się na podobieństwo łodygi, zapuszcza korzenie i zaczyna szeleścić jak wszystkie źdźbła - jej siostry. Takich metamorfoz, typowych dla metaforyki sennej, jest więcej. We Fruwaniu bohaterce śnią się Helsinki pełne latających ludzi. Wyfrunąwszy przez okno, widzi mnóstwo osób tęskniących za unoszeniem się w przestworzach, spełnia zatem ich pragnienie. W marzeniach sennych meble się kurczą, znikają pod sufitem albo się wydłużają, pod chodnikiem z kolei pełznie duch nieżyjącej wrony.

Natura pozostaje w nieprzerwanym związku z opisywanymi wydarzeniami i odzwierciedla stany emocjonalne narratorki. Krajobraz w nowym miejscu zamieszkania wydaje się groźny, śnieg pada tam w odmienny sposób. Po nadejściu mgły dzieci odnajdują mewę ze złamanym skrzydłem. Jedno z nich decyduje się - mimo sprzeciwu zapłakanej Tove - skrócić cierpienia ptaka. Po jakimś czasie jednak mgła ustępuje, umożliwiając powrót do normy. 

Córeczka

Główna bohaterka wyróżnia się pomysłowością: buduje dom pod stołem, bawi się w teatr, uczy przyjaciela, jak uciekać przed wężami, które ukrywają się w dywanie. Dorośli nie zawsze wszystko dostrzegają, mama też z początku nie rozumie, czym grożą opady śniegu. Mimo tego dni upływają radośnie. Drobne przewinienia szybko odchodzą w niepamięć, nawet śmierć nie wydaje się taka straszna. Popełniwszy błąd, najlepiej za dużo o nim nie myśleć, twierdzi autorka, tylko niezwłocznie zrobić coś dobrego.

Zagospodarowany teren jest Kosmosem, a ziemie poza jego granicami – Chaosem będącym we władaniu złowrogich żywiołów. Kosmos rozrasta się wokół osi kosmicznej o najwyższym znaczeniu religijnym (wyobrażeniami axis mundi bywały święte góry, drzewa, słupy lub filary - tutaj to pień choinki, który stoi w pracowni przez cały rok i przypomina o absolutnym bezpieczeństwie). Jansson realizuje tę ideę, umieszczając dom w samym środku przestrzeni znanej i czyniąc go schronieniem przed nieustannymi zagrożeniami.

A zagrożeń nie brakuje! Jak nie wicher wzmaga się wraz z nadejściem sztormu, to śnieg sunie ogromną lawiną. Rzeźby tatusia również zdają sobie sprawę z wszechobecnego niebezpieczeństwa. Gdzie można się ukryć? Pod kołdrą albo w czyichś objęciach, albo na wysokim drzewie, mówi bohaterka. Czasem wystarczy kilka słów mamy, cichy, łagodny głos w ciemności, i nic już nie wygląda groźnie. Nie są w pułapce, zasypywane śniegiem, ale w ciepłym miejscu, schowane przed nieznanymi potworami. Po co się martwić tym, co się dzieje na zewnątrz? Siedzimy w środku, ogrzewamy ręce przy kominku, a wszystkie stwory zostały za drzwiami i nie mogą wejść.

W świecie Tove problemy codzienne - zarówno te drobniejsze (stłuczona bombka, kanarek zjedzony przez Poppolina), jak i poważniejsze (kradzież kanistrów, choroba, śmierć) - współistnieją z wytworami dziecięcej wyobraźni. Mimo wielu zagrożeń nigdy nie brakuje w nim pociechy ani humoru. Nawet największy sztorm kiedyś się uspokoi i wszystko znów będzie dobrze.

Tove Jansson, Córka rzeźbiarza, słowo/obraz terytoria, s. 168, Gdańsk 1999