Bies by się uśmiał

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dżin w butelce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dżin w butelce. Pokaż wszystkie posty

Tym miastem rządzą dżiny i kierowcy

Rysując Delhi, pomyśl o drodze, jaką pokonywał słoń Śahdźahana, aby dotrzeć do sklepu ze słodyczami. Sprawdź, ile siwowąsych kotów śpi na dziedzińcach. Wysłuchaj podróżnika, ale mu nie dowierzaj; wiesz przecież, że nie należy nigdy mylić miasta ze słowami, które je opisują[1]. Zaufaj kordegardom i niezamiecionym werandom – pokażą ci, czyje włosy pobielały, a czyje siłą odcięto. Nie zasłaniaj uszu, kiedy stare rezydencje kaszlą, nawdychawszy się spalin. Kichnięcia zapowiadają niezwykłą opowieść.

Baśń, a jednak nie baśń

Nowy Jork, 1899. Parowce pełne imigrantów i potworów zmierzają do miasta. Wśród nich wyróżniają się dwie mityczne istoty: jedna stworzona z ziemi, druga zaś z ognia. Chawa i Ahmad. Golem i dżin.